
Niebla
Mgła
Miguel de Unamuno · 1914 · Rozdziałów: 2
Powieść filozoficzna zacierająca granicę między fikcją a rzeczywistością.
Przeczytaj początek
Oryginalny tekst, po każdej linijce jej tłumaczenie.
Al aparecer Augusto a la puerta de su casa extendió el brazo derecho, con la mano palma abajo y abierta, y dirigiendo los ojos al cielo quedóse un momento parado en esta actitud estatuaria y augusta.
Kiedy August ukazał się w drzwiach swego domu, wyciągnął prawą rękę, zwracając ją otwartą dłonią w dół, i skierował wzrok ku niebu. Przez chwilę stał w tej posągowej i majestatycznej pozie.
No era que tomaba posesión del mundo exterior, sino era que observaba si llovía. Y al recibir en el dorso de la mano el frescor del lento orvallo frunció el sobrecejo.
Nie chodziło o to, że przejmował kontrolę nad światem zewnętrznym, ale raczej o to, że obserwował, czy pada deszcz. A kiedy poczuł chłód powolnej mżawki na grzbiecie dłoni, zmarszczył brwi.
Y no era tampoco que le molestase la llovizna, sino el tener que abrir el paraguas. ¡Estaba tan elegante, tan esbelto, plegado y dentro de su funda! Un paraguas cerrado es tan elegante como es feo un paraguas abierto.
I nie mżawka mu przeszkadzała, ale konieczność otwarcia parasola. Wyglądał tak elegancko, tak smukły, złożony i schowany w etui! Zamknięty parasol jest tak elegancki, jak otwarty jest brzydki.
«Es una desgracia esto de tener que servirse uno de las cosas—pensó Augusto—; tener que usarlas. El uso estropea y hasta destruye toda belleza. La función más noble de los objetos es la de ser contemplados. ¡Qué bella es una naranja antes de comida!
„To nieszczęście musieć używać rzeczy” – pomyślał Augusto – „musieć ich używać. Używanie psuje, a nawet niszczy całe piękno. Najszlachetniejszą funkcją przedmiotów jest kontemplowanie. Jakże piękna jest pomarańcza, zanim się ją zje!”
Esto cambiará en el cielo, cuando todo nuestro oficio se reduzca, o más bien se ensanche a contemplar a Dios y todas las cosas en Él. Aquí, en esta pobre vida, no nos cuidamos sino de servirnos de Dios; pretendemos abrirlo, como a un paraguas, para que nos proteja de toda suerte de males.»
To się zmieni w niebie, kiedy całe nasze zajęcie ograniczy się, a raczej rozszerzy, do kontemplacji Boga i wszystkiego, co w Nim jest. Tutaj, w tym nędznym życiu, troszczymy się jedynie o korzystanie z Boga; staramy się Go otworzyć jak parasol, aby chronił nas przed wszelkim złem.
Díjose así y se agachó a recojerse los pantalones. Abrió el paraguas por fin y se quedó un momento suspenso y pensando: «y ahora, ¿hacia dónde voy? ¿tiro a la derecha o a la izquierda?» Porque Augusto no era un caminante, sino un paseante de la vida.
Powiedział to i pochylił się, żeby podwinąć spodnie. W końcu otworzył parasol i przez chwilę stał w zawieszeniu, myśląc: „A teraz, w którą stronę mam iść? W prawo czy w lewo?”. Bo Augusto nie był spacerowiczem, ale spacerowiczem przez życie.
«Esperaré a que pase un perro—se dijo—y tomaré la dirección inicial que él tome.»
„Poczekam, aż pies przejdzie obok” – powiedział sobie – „i pójdę w pierwszym kierunku”.
En esto pasó por la calle no un perro, sino una garrida moza, y tras de sus ojos se fué, como imantado y sin darse de ello cuenta, Augusto.
W tym momencie, nie pies, ale ładna młoda kobieta przeszła ulicą, a za jej oczami, jakby przyciągnięty magnesem, bezwiednie pojawił się Augusto.
Y así una calle y otra y otra.
I tak jedna ulica po drugiej i kolejna.
«Pero aquel chiquillo—iba diciéndose Augusto, que más bien que pensaba hablaba consigo mismo—, ¿qué hará allí, tirado de bruces en el suelo? ¡Contemplar a alguna hormiga, de seguro! ¡La hormiga, ¡bah!, uno de los animales más hipócritas!
„Ale ten mały chłopiec” – powtarzał sobie Augusto – mówił raczej do siebie niż do siebie – „co on tam robi, leży twarzą do ziemi? Pewnie obserwuje jakąś mrówkę! Mrówki, no! Jedno z najbardziej hipokrytycznych zwierząt!”
Apenas hace sino pasearse y hacernos creer que trabaja. Es como ese gandul que va ahí, a paso de carga, codeando a todos aquellos con quienes se cruza, y no me cabe duda de que no tiene nada que hacer.
On niewiele robi poza przechadzkami i udawaniem, że pracuje. Jest jak ten leniwy włóczęga, który idzie ślimaczym tempem, trącając łokciami każdego, kogo mija, i nie mam wątpliwości, że nie ma nic lepszego do roboty.
¡Qué ha de tener que hacer, hombre, qué ha de tener que hacer! Es un vago, un vago como... ¡No, yo no soy un vago! Mi imaginación no descansa. Los vagos son ellos, los que dicen que trabajan y no hacen sino aturdirse y ahogar el pensamiento.
Co on ma robić, człowieku, co on ma robić! To leniwy leniuch, leniwy leniuch jak... Nie, nie jestem leniwym leniuchem! Moja wyobraźnia nigdy nie odpoczywa. To ci leniuchy, ci, którzy twierdzą, że pracują, ale nic nie robią, tylko otępiają się i tłumią myśli.
Porque, vamos a ver, ese mamarracho de chocolatero que se pone ahí, detrás de esa vidriera, a darle al rollo majadero, para que le veamos, ese exhibicionista del trabajo, ¿qué es sino un vago?
Bo zobaczmy, ten klaun, producent czekolady, który stoi tam za witryną sklepową, bez przerwy opowiadając o swoich głupich interesach, żebyśmy mogli go zobaczyć, ten ekshibicjonista swojej pracy, kim on jest, jeśli nie leniwym bezrobotnym?
Y a nosotros ¿qué nos importa que trabaje o no? ¡El trabajo! ¡El trabajo! ¡Hipocresía! Para trabajo el de ese pobre paralítico que va ahí medio arrastrándose... Pero ¿y qué sé yo? ¡Perdone, hermano!—esto se lo dijo en voz alta.—¿Hermano?
A co nas obchodzi, czy on pracuje, czy nie? Praca! Praca! Hipokryzja! Ten biedny paralityk, ledwo pełzający, naprawdę pracuje... Ale co ja tam wiem? Przepraszam, bracie! — powiedział to na głos. — Bracie?
¿Hermano en qué? ¡En parálisis! Dicen que todos somos hijos de Adán. Y éste, Joaquinito, ¿es también hijo de Adán? ¡Adiós, Joaquín! ¡Vaya, ya tenemos el inevitable automóvil, ruido y polvo! ¿Y qué se adelanta con suprimir así distancias?
Brat w czym? W paraliżu! Mówią, że wszyscy jesteśmy dziećmi Adama. A ten, Joaquinito, czy on też jest dzieckiem Adama? Żegnaj, Joaquinie! Cóż, teraz mamy nieunikniony samochód, hałas i kurz! I co dobrego z tego, że wyeliminujemy takie odległości?
La manía de viajar viene de topofobía y no de filotopía; el que viaja mucho va huyendo de cada lugar que deja y no buscando cada lugar a que llega. Viajar... viajar... Qué chisme más molesto es el paraguas... Calla, ¿qué es esto?»
Mania podróżnicza wynika z topofobii, a nie filotopii; ci, którzy dużo podróżują, uciekają z każdego miejsca, które opuszczają, a nie szukają każdego miejsca, do którego docierają. Podróżowanie... podróżowanie... Co za irytujący gadżet – parasol... Cicho, co to jest?
Y se detuvo a la puerta de una casa donde había entrado la garrida moza que le llevara imantado tras de sus ojos. Y entonces se dio cuenta Augusto de que la había venido siguiendo.
Zatrzymał się przed drzwiami domu, do którego właśnie weszła piękna młoda kobieta, która przyciągnęła go swoim wzrokiem. Wtedy Augusto zdał sobie sprawę, że za nią szedł.
La portera de la casa le miraba con ojillos maliciosos, y aquella mirada le sugirió a Augusto lo que entonces debía hacer.
Portier spojrzał na niego złośliwymi oczkami, a to spojrzenie podpowiedziało Augustowi, co powinien teraz zrobić.
«Esta Cerbera aguarda—se dijo—que le pregunte por el nombre y circunstancias de esta señorita a que he venido siguiendo, y, ciertamente, esto es lo que procede ahora.
„Ta Cerberus czeka” – powiedział sobie – „aż zapytam ją o imię i okoliczności tej młodej damy, którą śledzę, i z pewnością jest to teraz konieczne”.
Otra cosa sería dejar mi seguimiento sin coronación, y eso no, las obras deben acabarse. ¡Odio lo imperfecto!» Metió la mano al bolsillo y no encontró en él sino un duro. No era cosa de ir entonces a cambiarlo; se perdería tiempo y ocasión en ello.
Zupełnie inną rzeczą byłoby pozostawienie mojego projektu niedokończonego, a to nie o to chodzi; praca musi zostać ukończona. Nienawidzę niedoskonałości! Sięgnął do kieszeni i znalazł tylko jedną monetę. Nie było mowy o jej wymianie; to byłaby strata czasu i okazji.
—Dígame, buena mujer—interpeló a la portera sin sacar el índice y el pulgar del bolsillo—, ¿podría decirme aquí, en confianza y para inter nos, el nombre de esta señorita que acaba de entrar?
—Powiedz mi, dobra pani — zwrócił się do odźwiernego, nie wyjmując palca wskazującego i kciuka z kieszeni — czy mogłabyś mi powiedzieć tutaj, w zaufaniu i między nami, jak nazywa się ta młoda dama, która właśnie weszła?
—Eso no es ningún secreto ni nada malo, caballero.
—To nie jest żadna tajemnica i nic złego, proszę pana.
—Por lo mismo.
—Z tego samego powodu.
—Pues se llama doña Eugenia Domingo del Arco.
Cóż, nazywa się Doña Eugenia Domingo del Arco.
—¿Domingo? Será Dominga...
—Niedziela? To pewnie Dominga...
—No, señor, Domingo; Domingo es su primer apellido.
—Nie, proszę pana, Domingo. Domingo to jego pierwsze nazwisko.
—Pues cuando se trata de mujeres, ese apellido debía cambiarse en Dominga. Y si no, ¿dónde está la concordancia?
—No cóż, jeśli chodzi o kobiety, to nazwisko powinno się zmienić na Dominga. W przeciwnym razie, gdzie tu spójność?
—No la conozco, señor.
—Nie znam jej, proszę pana.
—Y dígame... dígame...—sin sacar los dedos del bolsillo—, ¿cómo es que sale así sola? ¿Es soltera o casada? ¿Tiene padres?
—I powiedz mi... powiedz mi... —nie wyjmując palców z kieszeni—, dlaczego wychodzisz tak sama? Jesteś singielką czy mężatką? Masz rodziców?
—Es soltera y huérfana. Vive con unos tíos...
—Jest samotna i sierotą. Mieszka z krewnymi...
—¿Paternos o maternos?
—Ojcowskie czy macierzyńskie?
—Sólo sé que son tíos.
—Wiem tylko, że są wujkami.
—Basta y aun sobra.
—To wystarczy, a jeszcze więcej jest.
—Se dedica a dar lecciones de piano.
—Udziela lekcji gry na pianinie.
—¿Y le toca bien?
—A czy gra dobrze?
—Ya tanto no sé.
—Już nie wiem tak wiele.
—Bueno, bien, basta; y tome por la molestia.
—Dobrze, dobrze, wystarczy. I dziękuję za fatygę.
—Gracias, señor, gracias. ¿Se le ofrece más? ¿Puedo servirle en algo? ¿Desea le lleve algún mandado?
—Dziękuję, proszę pana, dziękuję. Czy mogę jeszcze coś dla pana zrobić? Czy mogę panu w czymś pomóc? Czy chciałby pan, żebym coś dla pana załatwił?
—Tal vez... tal vez... No por ahora... ¡Adiós!
—Może... może... Nie na razie... Do widzenia!
—Disponga de mí, caballero, y cuente con una absoluta discreción.
—Mogę pozostać do pana dyspozycji, proszę pana, i mogę zapewnić panu całkowitą dyskrecję.
«Pues señor—iba diciéndose Augusto al separarse de la portera—, ve aquí cómo he quedado comprometido con esta buena mujer. Porque ahora no puedo dignamente dejarlo así. Qué dirá si no de mí este dechado de porteras. ¿Conque...
„No cóż, proszę pana” – powiedział do siebie Augusto, oddalając się od odźwiernego – „widzi pan, jak bardzo związałem się z tą dobrą kobietą. Nie mogę tego tak zostawić. Co jeszcze powie o mnie ten wzór odźwiernych? Więc…”
Eugenia Dominga, digo Domingo, del Arco? Muy bien, voy a apuntarlo, no sea que se me olvide. No hay más arte mnemotécnica que llevar un libro de memorias en el bolsillo.
Eugenia Dominga, to znaczy Domingo, del Arco? Dobrze, zapiszę to sobie, żeby nie zapomnieć. Nie ma lepszego sposobu na mnemotechnikę niż noszenie pamiętnika w kieszeni.
Ya lo decía mi inolvidable don Leoncio: ¡no metáis en la cabeza lo que os quepa en el bolsillo! A lo que habría que añadir por complemento: ¡no metáis en el bolsillo lo que os quepa en la cabeza! Y la portera, ¿cómo se llama la portera?»
Jak mawiał mój niezapomniany Don Leoncio: „Nie wkładaj do głowy tego, co zmieści się w kieszeni!”. Do czego powinniśmy dodać: „Nie wkładaj do kieszeni tego, co zmieści się w głowie!”. A odźwierny, jak ma na imię odźwierny?
Volvió unos pasos atrás.
Cofnął się o kilka kroków.
—Dígame una cosa más, buena mujer...
—Powiedz mi jeszcze jedną rzecz, dobra kobieto...
—Usted mande...
—Ty tu rządzisz...
—Y usted, ¿cómo se llama?
—A jak masz na imię?
—¿Yo? Margarita.
—Ja? Margarita.
—¡Muy bien, muy bien... gracias!
—Bardzo dobrze, bardzo dobrze... dziękuję!
—No hay de qué.
-Nie ma znaczenia.
Y volvió a marcharse Augusto, encontrándose al poco rato en el paseo de la Alameda.
I Augusto znów odszedł i wkrótce potem znalazł się na promenadzie Alameda.
Había cesado la llovizna. Cerró y plegó su paraguas y lo enfundó. Acercóse a un banco, y al palparlo se encontró con que estaba húmedo. Sacó un periódico, lo colocó sobre el banco y sentóse. Luego su cartera y blandió su pluma estilográfica.
Mżawka ustała. Zamknął i złożył parasol, po czym schował go. Podszedł do ławki i kiedy jej dotknął, okazało się, że jest wilgotna. Wyjął gazetę, położył ją na ławce i usiadł. Potem wyjął portfel i wymachiwał wiecznym piórem.
«He aquí un chisme utilísimo—se dijo—; de otro modo, tendría que apuntar con lápiz el nombre de esa señorita y podría borrarse. ¿Se borrará su imagen de mi memoria? Pero ¿cómo es? ¿Cómo es la dulce Eugenia? Sólo me acuerdo de unos ojos...
„Oto bardzo przydatna plotka” – powiedział sobie – „inaczej musiałbym zapisać imię tej młodej damy ołówkiem i mogłoby się wymazać. Czy jej obraz kiedykolwiek zniknie z mojej pamięci? Ale jak ona wygląda? Jak wygląda słodka Eugenia? Pamiętam tylko parę oczu…”
Tengo la sensación del toque de unos ojos... Mientras yo divagaba líricamente, unos ojos tiraban dulcemente de mi corazón. ¡Veamos! Eugenia Domingo, sí, Domingo, del Arco. ¿Domingo? No me acostumbro a eso de que se llame Domingo...
Mam wrażenie czyjegoś dotyku... Podczas gdy bełkotałem lirycznie, czyjeś spojrzenie delikatnie szarpnęło mnie za serce. Zobaczmy! Eugenia Domingo, tak, Domingo del Arco. Domingo? Nie mogę się przyzwyczaić do tego, że nazywają ją Domingo...
No; he de hacerle cambiar el apellido y que se llame Dominga. Pero, y nuestros hijos varones, ¿habrán de llevar por segundo apellido el de Dominga?
Nie, muszę zmienić jej nazwisko i dać jej Dominga. Ale co z naszymi synami? Czy będą musieli przyjąć Dominga jako drugie nazwisko?
Y como han de suprimir el mío, este impertinente Pérez, dejándolo en una P., ¿se ha de llamar nuestro primogénito Augusto P. Dominga? Pero...
A skoro mają zamiar wyrzucić moje, ten bezczelny Pérez, zostawiając je z P., to czy nasz pierworodny ma się nazywać Augusto P. Dominga? Ale...
¿adónde me llevas, loca fantasía?» Y apuntó en su cartera: Eugenia Domingo del Arco, Avenida de la Alameda, 58. Encima de esta apuntación había estos dos endecasílabos:
„Dokąd mnie zabierasz, szalona fantazjo?” I napisała w portfelu: Eugenia Domingo del Arco, Avenida de la Alameda, 58. Nad tą notatką widniały te dwa jedenastosylaby:
De la cuna nos viene la tristeza
Smutek przychodzi do nas od kołyski.
y también de la cuna la alegría...
A radość także pochodzi z kołyski...
«Vaya—se dijo Augusto—, esta Eugenita, la profesora de piano, me ha cortado un excelente principio de poesía lírica trascendental. Me queda interrumpida. ¿Interrumpida?...
„No cóż” – powiedział sobie Augusto – „ta Eugenita, nauczycielka gry na fortepianie, przerwała znakomity początek transcendentalnego poematu lirycznego. Pozostał niedokończony. Niedokończony?...
Sí, el hombre no hace sino buscar en los sucesos, en las vicisitudes de la suerte, alimento para su tristeza o su alegría nativas. Un mismo caso es triste o alegre según nuestra disposición innata. ¿Y Eugenia? Tengo que escribirle.
Tak, człowiek nie robi nic innego, tylko szuka w wydarzeniach, w kolejach losu, pożywienia dla swojego wrodzonego smutku lub radości. Ta sama sytuacja jest smutna lub radosna, w zależności od naszej wrodzonej dyspozycji. A Eugenia? Muszę do niej napisać.
Pero no desde aquí, sino desde casa. ¿Iré más bien al Casino? No, a casa, a casa. Estas cosas desde casa, desde el hogar. ¿Hogar? Mi casa no es hogar. Hogar... hogar... ¡Cenicero más bien! ¡Ay, mi Eugenia!»
Ale nie stąd, z domu. Może powinnam iść do kasyna? Nie, z domu, z domu. Te rzeczy z domu, z domu. Z domu? Mój dom to nie dom. Dom... dom... Raczej popielniczka! Och, moja Eugenio!
Y se volvió Augusto a su casa.
I August powrócił do domu.
Przeczytaj całą książkę w aplikacji, z audio i tłumaczeniem jednym dotknięciem.